Od pamiętników, przez konspekty szkoleniowe, aż po pierwszą książkę. O cierpliwości, zdobywaniu wiedzy i wierze w to, że wszystko przychodzi w swoim czasie.

Najpierw były pamiętniki…
Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak właściwie powstała moja pierwsza książka, początkowo pomyślałam o konspektach szkoleniowych, które przez lata przygotowywałam dla swoich kursantów.
Ale po chwili przypomniałam sobie coś jeszcze.
Przecież wcześniej były pamiętniki.
To właśnie od nich zaczęła się moja przygoda ze słowem pisanym.
Nie myślałam wtedy o książkach, wydawnictwie ani o tym, że kiedyś będę dzielić się swoimi przemyśleniami z szerszym gronem czytelników.
Pisałam po prostu dla siebie.
Pamiętnik był miejscem, w którym mogłam zatrzymać swoje myśli, wspomnienia, przeżycia i emocje. Przelać na papier to, co w danym momencie było dla mnie ważne.
Dzisiaj, patrząc na to z perspektywy czasu, dostrzegam pewną ciągłość.
Najpierw pisałam, aby zachować własne doświadczenia.
Później zaczęłam pisać, aby przekazywać wiedzę innym.
A w końcu przyszedł moment, w którym te dwie potrzeby – opowiadania i dzielenia się wiedzą – spotkały się ze sobą.
I tak rozpoczęła się droga prowadząca do mojej pierwszej książki.
Od osobistych zapisków do materiałów szkoleniowych
Z biegiem lat pisanie przybrało zupełnie inną formę.
Pojawiły się konspekty, notatki i materiały przygotowywane na szkolenia.
Zawsze uważałam, że dobrze rozpisany materiał do nauki jest jednym z fundamentów skutecznego nauczania.
Wiedzę trzeba przecież nie tylko posiadać, ale również umieć ją uporządkować i przekazać w taki sposób, aby drugi człowiek mógł ją zrozumieć, zapamiętać i wykorzystać.
Można wiedzieć bardzo dużo, a jednocześnie mieć trudność z przekazaniem tej wiedzy innym.
Dlatego tak ważne było dla mnie odpowiednie przygotowanie materiałów szkoleniowych.
Każdy temat powinien wynikać z poprzedniego. Każde zagadnienie powinno prowadzić do kolejnego. Całość powinna tworzyć logiczną, zrozumiałą strukturę.
Nie chodziło mi o to, aby kursant otrzymał jak najwięcej informacji.
Chciałam, aby naprawdę zrozumiał to, czego się uczy.
I chociaż wtedy nie myślałam jeszcze o pisaniu książek, dzisiaj dostrzegam, jak ogromne znaczenie miało to doświadczenie.
Bo pamiętniki nauczyły mnie zapisywać własne myśli, a przygotowywanie konspektów nauczyło mnie nadawać im strukturę.
Jedno i drugie okazało się potrzebne.
Czasami dopiero po wielu latach zaczynamy rozumieć, do czego potrzebne były nam wcześniejsze doświadczenia.
Pięć lat temu zaczęłam pisać pierwszą książkę
Około pięciu lat temu rozpoczęłam pracę nad swoją pierwszą książką.
Nie miałam jeszcze pełnej wiedzy o procesie wydawniczym. Nie znałam wszystkich zasad przygotowywania publikacji ani technicznych etapów, które prowadzą od napisanego tekstu do gotowej książki.
Ale miałam coś, co w tamtym momencie było dla mnie najważniejsze.
Historię, którą chciałam opowiedzieć.
Na początku skupiłam się przede wszystkim na jej treści, konstrukcji i stylu.
Chciałam, aby wszystko było spójne. Aby kolejne fragmenty łączyły się ze sobą, a czytelnik mógł swobodnie podążać za moją myślą.
Nie zastanawiałam się jeszcze nad wszystkimi szczegółami technicznymi.
Nie analizowałam każdego etapu, który będzie mnie czekał.
Po prostu pisałam.
Dzisiaj wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji.
Gdybym wtedy chciała najpierw nauczyć się wszystkiego, co dotyczy wydawania książek, być może przez długi czas nie napisałabym nawet pierwszego rozdziału.
A przecież nie musiałam wiedzieć wszystkiego.
Wystarczyło, że wiedziałam, od czego chcę zacząć.
Najpierw historia. Cała reszta przyszła później
Kiedy historia była już napisana, rozpoczął się kolejny etap.
Etap nauki.
Dopiero wtedy zaczęłam zgłębiać zagadnienia związane z przygotowaniem książki do publikacji.
Redakcja, korekta, skład tekstu, formatowanie, projektowanie okładki, przygotowanie plików do druku – wszystkie te pojęcia zaczęły nabierać dla mnie nowego znaczenia.
Odkrywałam, jak wiele pracy kryje się za książką, którą później trzymamy w dłoniach.
Zrozumiałam również, że napisanie książki to jedno, a przygotowanie jej do wydania to zupełnie inna historia.
Każdy kolejny etap wymagał zdobycia nowej wiedzy.
Nie zawsze wszystko było dla mnie oczywiste. Nie zawsze od razu wiedziałam, jakie rozwiązanie będzie najlepsze.
Ale uczyłam się.
Szukałam informacji, poznawałam nowe możliwości i stopniowo zaczynałam rozumieć cały proces.
Nie oczekiwałam od siebie, że od początku będę potrafiła wszystko.
Wiedziałam, że doświadczenie zdobywa się po drodze.
I właśnie wtedy coraz mocniej utwierdzałam się w przekonaniu, które towarzyszy mi do dzisiaj.
Nie musimy znać całej drogi, aby zrobić pierwszy krok.
Cierpliwość i wiara, że wszystko nastąpi
Kiedy myślę o tych pięciu latach, jedno słowo powraca do mnie szczególnie często.
Cierpliwość.
Nie wszystko wydarzyło się od razu.
Nie każda odpowiedź pojawiała się wtedy, kiedy jej potrzebowałam.
Nie każda umiejętność przychodziła łatwo.
Ale nigdy nie opuszczała mnie wiara, że jeśli będę konsekwentnie podążać w obranym kierunku, nadejdzie moment, w którym wszystko zacznie układać się w całość.
I tak właśnie było.
Wszystko przychodziło w swoim czasie.
Dzisiaj często zastanawiam się, jak wiele rzeczy w naszym życiu wymaga właśnie cierpliwości.
Żyjemy w świecie, który przyzwyczaja nas do natychmiastowych rezultatów.
Chcemy szybko zdobywać wiedzę, osiągać cele, realizować marzenia i widzieć efekty swojej pracy.
A przecież niektóre procesy potrzebują czasu.
Nie dlatego, że robimy coś niewłaściwie.
Po prostu dojrzewamy do kolejnych etapów.
Zdobywamy doświadczenie. Zmieniamy sposób myślenia. Uczymy się dostrzegać rozwiązania, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę.
Czasami to, co dzisiaj wydaje się trudne, za rok staje się czymś zupełnie naturalnym.
Bo przez ten rok nauczyliśmy się czegoś, czego wcześniej nie wiedzieliśmy.
Cierpliwość nie oznacza dla mnie bezczynnego czekania. Oznacza zaufanie do procesu, w którym każdego dnia możemy zrobić choćby niewielki krok naprzód.
Pisanie książki jest trochę jak nauczanie
Przez lata pracy z kursantami przekonałam się, że dobry nauczyciel nie tylko przekazuje wiedzę.
Powinien również rozumieć, w jaki sposób drugi człowiek ją przyswaja.
Dlatego tak dużą wagę zawsze przywiązywałam do przygotowywania konspektów.
Dobrze rozpisany materiał pomaga uporządkować informacje, zrozumieć zależności i samodzielnie wracać do zagadnień, które wymagają utrwalenia.
Z czasem zauważyłam, że podobnie podchodzę do pisania książek.
Każdy rozdział jest kolejnym etapem opowieści.
Każda myśl powinna mieć swoje miejsce.
Nie chodzi przecież o to, aby zapisać jak najwięcej stron.
Chodzi o to, aby przekazać coś, co ma znaczenie.
Czasami będzie to wiedza. Innym razem osobiste doświadczenie, historia lub pytanie, które skłoni czytelnika do refleksji.
I tutaj dostrzegam pewne podobieństwo między nauczycielem a autorem.
Oboje zapraszają drugiego człowieka do poznania czegoś nowego.
Ale to odbiorca decyduje, co z otrzymaną wiedzą zrobi.
Czy każdy może napisać książkę?
Myślę, że wiele osób nosi w sobie historię, którą chciałoby kiedyś opowiedzieć.
Czasami jest to historia własnego życia.
Czasami doświadczenie zawodowe.
Innym razem wiedza zdobywana przez wiele lat, którą chcielibyśmy uporządkować i przekazać kolejnym osobom.
A jednak często powstrzymuje nas przekonanie, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani.
Że nie potrafimy pisać.
Że nie znamy zasad wydawniczych.
Że ktoś inny zrobiłby to lepiej.
Sama przekonałam się, że nie trzeba zaczynać od perfekcji.
Warto zacząć od tego, co już mamy.
Od wspomnienia.
Od notatki.
Od pierwszego konspektu.
Od jednej strony zapisanej własnymi słowami.
Nie każdy zapisany tekst musi oczywiście stać się książką. Ale każda próba pisania może pomóc nam lepiej wyrażać myśli i rozwijać własny sposób opowiadania.
A kiedy przyjdzie odpowiedni moment, być może właśnie te dawne zapiski okażą się początkiem czegoś większego.
Od pierwszej książki do Wydawnictwa Lawendowe Zacisze
Dzisiaj, kiedy rozwijam Wydawnictwo Lawendowe Zacisze, patrzę na swoją drogę z zupełnie innej perspektywy.
Widzę pamiętniki.
Widzę materiały szkoleniowe, nad którymi spędzałam wiele godzin.
Widzę pierwsze strony książki i wszystkie kolejne etapy, których musiałam się nauczyć.
Widzę również, jak wiele dały mi doświadczenia, które początkowo wydawały się ze sobą niezwiązane.
Pisanie pamiętników nauczyło mnie zatrzymywać myśli.
Przygotowywanie konspektów nauczyło mnie porządkować wiedzę.
Praca nad pierwszą książką nauczyła mnie cierpliwości wobec procesu twórczego i wydawniczego.
A każde kolejne doświadczenie pokazywało mi, że zawsze możemy nauczyć się czegoś nowego.
Być może właśnie z tych wszystkich elementów narodziła się moja potrzeba stworzenia własnego wydawnictwa.
Miejsca, w którym książka nie jest jedynie produktem.
Jest również historią człowieka, który zdecydował się podzielić z innymi częścią swojego świata.
Wszystko przychodzi w swoim czasie
Gdybym miała dzisiaj przekazać jedną myśl osobie, która marzy o napisaniu własnej książki, powiedziałabym:
Nie czekaj, aż będziesz wiedzieć wszystko.
Nie odkładaj swoich pomysłów tylko dlatego, że nie znasz jeszcze wszystkich etapów ich realizacji.
Zacznij od tego, co potrafisz dzisiaj.
Ucz się tego, czego będziesz potrzebować jutro.
I pozwól sobie na cierpliwość.
Bo nie wszystko musi wydarzyć się natychmiast.
Niektóre marzenia dojrzewają razem z nami.
Kiedyś pisałam pamiętniki, nie wiedząc, dokąd zaprowadzi mnie ta potrzeba przelewania myśli na papier.
Później przygotowywałam konspekty szkoleniowe, nie przypuszczając, jak bardzo przydadzą mi się podczas pracy nad książką.
A pięć lat temu rozpoczęłam pisanie, nie znając jeszcze całej drogi wydawniczej.
Dzisiaj wiem, że każdy z tych etapów miał swoje znaczenie.
Cierpliwość i wiara, że to, nad czym pracuję, pewnego dnia stanie się rzeczywistością, nigdy mnie nie opuszczały.
I może właśnie to jest najważniejsze w całej tej historii.
Nie tylko fakt, że powstała książka.
Ale również droga, którą musiałam przejść, aby ją stworzyć.
Bo czasami, zanim napiszemy książkę, życie przez wiele lat przygotowuje nas do tego, abyśmy mieli co w niej opowiedzieć.
Z serdecznością,
Agnieszka Witkowska
Wydawnictwo Lawendowe Zacisze

Dodaj komentarz