
Pielęgnacja i stylizacja paznokci wielu osobom kojarzy się z jednym:
ładnym kolorem i efektem „wow” na Instagramie.
Tymczasem w rzeczywistości to dużo więcej:
to chemia, fizyka, biologia i anatomia paznokcia.
To praca na żywym człowieku, z jego skórą, płytką, krwią, zdrowiem i emocjami.
I tutaj pojawia się największy problem naszej branży:
- Produkty są dostępne dla każdego.
- Ale wiedza – już nie zawsze.
Profesjonalne bazy, żele, hybrydy, primery, frezarki, lampy… można kupić jednym kliknięciem.
Bez szkolenia, bez świadomości, bez zrozumienia konsekwencji.
Efekt?
Zniszczone płytki, alergie, onycholizy, stany zapalne, ból – a potem pretensje:
„Paznokcie po stylizacji mam w gorszym stanie niż przed”.
To właśnie z tej obserwacji powstał koncept EMIE, na którym opieram moją pracę edukacyjną.
Skąd wziął się koncept EMIE?
EMIE to mój sposób patrzenia na stylizację paznokci i uczenie tego zawodu.
To ramy, które mają chronić zdrowie klienta, stylistki i całej branży.
Rozwijam ten skrót jako cztery filary:
- E – Edukacja
- M – Materiał (produkty)
- I – Integracja wiedzy
- E – Etyka / odpowiedzialność
To nie jest marka, linia produktów ani „sekretna technika”.
To świadome podejście do pracy – krok po kroku.
Poniżej opisuję każdy filar, tak jak tłumaczę to moim kursantkom.
1. E jak Edukacja – najpierw zrozum, potem rób
W EMIE obowiązuje jedna podstawowa zasada:
Najpierw rozumiesz, co robisz – dopiero potem to robisz.
Edukacja to m.in.:
- anatomia paznokcia – budowa aparatu paznokciowego, macierz, łożysko, płytka, skórki, ich funkcja ochronna;
- biologia – z czego zbudowany jest paznokieć, jaka jest rola keratyny, wody, lipidów;
- fizyka – napięcie powierzchniowe, adhezja, kohezja, praca materiału na płytce, krzywa C, apex;
- chemia produktowa – polimeryzacja, rodzaje baz i żeli, składniki, które mogą uczulać, zasady bezpieczeństwa.
Dopóki stylistka nie umie wytłumaczyć, dlaczego coś robi (a nie tylko „bo tak mnie nauczyli”), nie powinna wykonywać tego na żywym człowieku.
2. M jak Materiał – produkt to nie magia, tylko chemia
Drugi filar EMIE to świadoma praca z materiałem.
Każdy produkt:
- ma konkretny skład chemiczny,
- zachowuje się w określony sposób,
- reaguje z płytką i skórą klientki.
W praktyce oznacza to np.:
- dobór bazy do rodzaju płytki (cienka, twarda, z bruzdami, po urazach),
- świadome używanie primerów (kiedy są potrzebne, a kiedy szkodzą),
- rozumienie, dlaczego żel pęka, zapowietrza się albo „odchodzi płatami”,
- znajomość objawów uczulenia i sytuacji, w których nie wolno wykonać stylizacji.
W EMIE nie uczymy „patentów”, tylko relacji:
płytka – produkt – technika.
3. I jak Integracja – połączenie teorii z praktyką
Trzeci filar to połączenie wiedzy w całość.
Sama teoria nie wystarczy.
Sama praktyka „z filmików” – tym bardziej.
Integracja w EMIE to:
- łączenie anatomii, biologii, chemii i fizyki z konkretnymi etapami zabiegu,
- analizowanie błędów – dlaczego coś się stało, a nie tylko „jak to poprawić”,
- dopasowanie techniki do osoby: jej zdrowia, stylu życia, długości paznokci, pracy rąk.
Przykład:
Jeśli paznokcie pękają po tygodniu, nie zakładamy od razu, że „produkt jest zły”.
Patrzymy na:
- konstrukcję paznokcia,
- dobraną długość,
- rodzaj płytki,
- sposób utwardzania w lampie,
- codzienne obciążenia (praca, hobbies, chemia domowa).
To jest właśnie integracja – widzenie całości, a nie tylko koloru na wierzchu.
4. E jak Etyka i odpowiedzialność – zdrowie przed efektem
Czwarty filar EMIE jest dla mnie najważniejszy.
Zdrowie zawsze przed efektem.
Odpowiedzialność przed trendem.
Etyka w stylizacji paznokci oznacza m.in.:
- umiejętność powiedzenia „nie” – gdy widzisz przeciwwskazania albo zbyt mocno zniszczoną płytkę;
- odmowę wykonania zabiegu, jeśli klientka wymaga niebezpiecznej długości czy kształtu;
- rezygnację z agresywnych technik, gdy wiesz, że mogą zaszkodzić;
- nieobciążanie kursantek i klientek winą za błędy systemu i brak edukacji.
To także uczciwa komunikacja:
- nie obiecuję „paznokci nie do zdarcia na 6 tygodni”,
- mówię wprost o ryzykach,
- tłumaczę, co klientka czy kursantka może zrobić u siebie w domu, a czego absolutnie nie powinna.
Dlaczego o tym mówię tak głośno?
Bo dziś:
- przepisy są coraz bardziej zaostrzane,
- odpowiedzialność przerzucana jest na szkoleniowców i stylistów,
- a nadal nie ma zakazu używania profesjonalnych produktów przez laików.
Każdy może kupić mocny kwasowy primer, frezarkę, żele budujące, lakiery hybrydowe i lampę.
Bez wiedzy, bez kursu, bez praktyki.
To dlatego widzimy tyle:
- zniszczonych płytek,
- onycholiz,
- alergii,
- blizn i bólu.
Nie chodzi o to, żeby straszyć.
Chodzi o to, żeby nazwać problem i zaproponować rozwiązanie.
EMIE w praktyce – jak uczę w Szkole Piękna i Pasji Lawendowe Zacisze
W swoich szkoleniach:
- zawsze zaczynam od teorii – anatomii, biologii, chemii, fizyki;
- pokazuję prawdziwe konsekwencje błędów (na przykładach, nie na żywym człowieku);
- uczę delikatnych, bezpiecznych technik, dobranych do wieku i poziomu kursantki;
- szczególnie dbam o to, by osoby niepełnoletnie rozumiały,
że to, czego się uczą, jest edukacją, a nie uprawnieniem zawodowym.
Kursantki słyszą u mnie często:
„Nie jesteś osobą od koloru.
Jesteś osobą, która ma wiedzieć, co robi i dlaczego to robi”.
Podsumowanie – dokąd zmierzamy jako branża?
Jeśli nie zaczniemy głośno mówić o wiedzy i odpowiedzialności,
to przepisy będą coraz ostrzejsze, a świadomość… wcale nie większa.
Dlatego:
- dbajmy o edukację,
- dbajmy o zdrowie,
- dbajmy o przyszłość tej branży – mądrze, nie lekkomyślnie.
Koncept EMIE jest moim sposobem na to, żeby stylizacja paznokci była:
- bezpieczna,
- świadoma,
- etyczna,
- oparta na szacunku do człowieka – nie tylko do koloru na jego paznokciach.



Dodaj komentarz